
I NAGRODA
â
MAGDALENA CYBULSKA godĆo ARONIA z Ćodzi
â
Romantycy w klasztorze w Oybin
â
PatrzyĆy na nich nagie mury i gotyckie okna. Trzeba byĆo uchwyciÄ zagĆadÄ.
JakiĆ koniec Ćwiata. Bo przecieĆŒ wobec niego wszyscy jesteĆmy równi. Rozpadamy siÄ
na atomy jak kamienie, chmury i kwiaty w ogrodzie. Tych, którzy siÄ tu modlili do
NajwyĆŒszego juĆŒ nie byĆo. A przecieĆŒ rosĆy w nich róĆŒne KrzyĆŒe, przenosili ziarenka
piasku z jednej strony korytarza na drugÄ . WyginÄli jak amonity. WokóĆ pĆynÄĆy góry,
drzewa odbijaĆy od brzegu. Klasztor musiaĆ byÄ piÄkny pod dachem dawnych chmur.
Gdy Ćwiat byĆ rozbity na fragmenty i wydawaĆo siÄ, ĆŒe nigdy nikt nie zdoĆa dotknÄ Ä caĆoĆci.
MoĆŒe tylko zmarli wyczekujÄ tutaj wschodu sĆoĆca aby odmówiÄ jutrzniÄ. Aby z pierwszym
rudym liĆciem spaĆÄ na ziemiÄ. DotknÄ Ä czegoĆ, czego dotknÄ Ä siÄ nie da.
Odgarniam siwe kosmyki z dzieciÄcej twarzy nieba. Mam nadziejÄ, ĆŒe Ćwiat
jednak jest wciÄ ĆŒ mĆody i ma wiele dni przed sobÄ . Zdarza siÄ, ĆŒe ktoĆ z
niego wyjdzie tylnymi lub przednimi drzwiami. Nie naleĆŒy go szukaÄ,
bo przecieĆŒ kiedyĆ sam siÄ znajdzie.
â
â
***
â
â
II NAGRODA
â
â
JERZY FRYCKOWSKI godĆo ATRYBUT z DÄbnicy Kaszubskiej
â
EKFRAZA.CARAVAGGIO - NIEWIERNY TOMASZ
â
â
Czujesz mojego boku popÄkane wĆókna?
Jak widzisz moĆŒna umrzeÄ. MoĆŒna powstaÄ.
Jeszcze nie wiesz, kto pierwszy ujrzaĆ mojÄ postaÄ.
Kto otarĆ chĆodnÄ chustÄ . Kto z potu jÄ utkaĆ.
Droga, abyĆ uwierzyĆ, nie jest taka prosta.
Góra, na którÄ wejdziesz, teĆŒ nie jest malutka.
Teraz dajesz Ćwiadectwo po same dno pĆótna,
gdzie twój palec jak dzida na wiecznoĆÄ pozostaĆ.
WciÄ ĆŒ trzymam twojÄ rÄkÄ w szarej barwie gĆazu
ByĆ wiedziaĆ, kto twÄ nagoĆÄ pierwszÄ ksiÄgÄ odziaĆ.
Daj innym przykĆad wiary, nim zejdziesz z obrazu.
Nie umiesz pisaÄ piórem? A wiÄc uĆŒyj gwoĆșdzia.
Umocz pod prawym bokiem w krwawym kaĆamarzu
i napisz swojej wiary pierwszy szczery rozdziaĆ.
â
â
***
â
III NAGRODA
â
â
ADAM BOLESĆAW WIERZBICKI godĆo MIESZKANIE DO ODDANIA z Lubska
â
Prawo spod Araratu
Z cyklu: Zapiski z podroĆŒy
â
â
Personel obsĆugujÄ cy spragnionych obcowania ze ĆwietnÄ GórÄ jest
w stu procentach mÄski. Nie ma tu mowy o parytetach i nawet wĆród
pomocy kuchennych nie uĆwiadczy siÄ przedstawicielek tutejszej pĆci
piÄknej.
Nie przeszkadza to jednak turystkom swobodnie i bezpiecznie przemieszczaÄ
siÄ pomiÄdzy natryskami a miejscami noclegowymi. Nikt z miejscowych nawet
nie spojrzy na nie poĆŒÄ dliwym wzrokiem, no bo któĆŒ chciaĆby skoĆczyÄ jako
straĆŒnik haremu u któregoĆ z arabskich szejków.
Namioty zamykane na zamki patentowe otworzyÄ moĆŒna za pomocÄ scyzoryka.
Mimo wszystko nic tu nie ginie, gdyĆŒ od czasów Mahometa w takich przypadkach
za kradzieĆŒ obowiÄ zuje jedna jedyna kara.
O hierarchii nie decyduje tu siĆa, wyksztaĆcenie, gruboĆÄ portfela, czy bycie
synem powaĆŒanego ojca, ale doĆwiadczenie i mÄ droĆÄ liczona iloĆciÄ siwych
wĆosów na brodzie przeplatana niezbÄdnymi znajomoĆciami. PodporzÄ dkowana
jedynej sĆusznej maksymie, która brzmi:
bezpieczeĆstwo przyjezdnych równa siÄ pieniÄ dz.
â
â
***
WYRÓĆ»NIENIE
â
â
MARCIN WRÓBLEWSKI godĆo OJEZU z NaĆÄczowa
oddalenie
â
â
wtedy, pod moim domem rosĆy malwy.
ktoĆ mnie nauczyĆ ĆapaÄ w ich kwiaty
nieostroĆŒnie pracowite trzmiele. `
zamykaĆem bladoczerwone pĆatki
póĆszybkim ruchem rÄki, która przenosiĆa
stĆumione wibracje na póĆșniej.
nie robiĆem tego zbyt czÄsto, bo szkoda
mi byĆo trzmieli, jak równieĆŒ malw,
a najbardziej ludzi, którzy je zasadzili.
â
***
â
â
WYRÓĆ»NIENIE
GRZEGORZ CHWIEDUK godĆo KUBEK z KÄpic
â
***
â
â
â
Kiedy zniknÄ ostatnie listy
porzucone na kuchennym stole,
zostanÄ tylko cyfry.
Numery telefonów, PIN-y,
iloĆÄ kroków W codziennym marszu
po chleb, po mleko.
A czy ktoĆ zapisze,
jak czÄsto myĆlaĆam o dzieciach,
co szumiÄ ni nad gĆowÄ ,
gdy mijam je w poĆpiechu?
Ile razy ukryĆam uĆmiech
w zakamarkach policzków,
by nie zdradziÄ, ĆŒe wiem,
ĆŒe rozumiem?
Kartki kalendarza
opadajÄ jak liĆcie,
niby kaĆŒdy inny,
a jednak tak podobny.
Czy ktoĆ zbierze te kartki
niczym suche liĆcie,
by zrozumieÄ
historiÄ mojego wiatru?
***
â
WYRÓĆ»NIENIE
â
â
LESZEK WÓJCIK godĆo KATULLUS z Lubaczowa
â
PUSTY BALKON
âpamiÄci CzesĆawa Tabaczka
PytaĆ dokĆadnie o dzieje kosmosu
jakby szukaĆ W nim miejsca dla siebie
wspominaĆ mroĆșny poranek narodzin wnuczki
bĆotniste drogi bez asfaltu
upalne ĆŒniwa stary dom
powtarzaĆ to w kóĆko
ĆŒebyĆmy lepiej pamiÄtali
WidywaĆem go nieraz na balkonie
po drugiej stronie ulicy
dzieliĆ siÄ z wróblami
dymem z poĆowy cienkiego papierosa
aĆŒ sam staĆ siÄ cienki jak papieros
zszarzaĆy od dymu
â
â
***
â
WYRÓĆ»NIENIE
â
EMILIA MAZUREK godĆo PRZYTULIA z Warszawy
â
Szczawnicki pustostan
â
â
Tyle lat minÄĆo, a ten dom
wciÄ ĆŒ nie moĆŒe siÄ rozpaĆÄ.
Nudzi go codzienna wymiana uprzejmoĆci
z wszÄdobylskimi osami,
które znajÄ siÄ tylko na mdĆym posmaku
przejrzaĆych owoców.
Nocami kuny biegajÄ po schodach,
i wtedy czasem oĆŒywa zĆudzenie
tupotu dzieciÄcych nóg, radosnych zabaw
które deskom podĆogi dawaĆy
mocno w koĆÄ.
To byĆo jakby wczoraj
- na pewno wczoraj,
gdy przez wybite okno do wnÄtrza
zajrzaĆy zbyt wĆcibskie pokrzywy
rozognione plotkami.
Tam syÄkie pomarĆy! - powtarzajÄ
drzwi i okna trÄ cane mokrÄ ĆapÄ
zmroku.
ZmurszaĆe drewno skrzypi,
próbuje naĆladowaÄ modlitewny zapaĆ,
choÄ tylko grzybna woĆ staroĆci
ulatuje w powietrze.
Tyle lat minÄĆo, a ten dom
jeszcze ani razu nie zasnÄ Ć.
â
***
â
â
WYRÓĆ»NIENIE ZA WIERSZ POĆWIÄCONY BĆ. PRYMASOWI STEFANOWI WYSZYĆSKIEMU
PRZEBIERACZ GodĆo: EDITH z LubliĆca
â
ParzÄ c prosto w oczy Prymasowi
â
â
kiedyĆ
te nasze ojce, dziady, pradziady
z BogurodzicÄ i mieczem
z kosÄ , z szablÄ
z czapkÄ na armatÄ
butelkÄ benzyny na czoĆg
i byĆa
pawiem narodów, papugÄ
i orĆem dumnym wysoko
dzisiaj
Pol-ska
dwie sylaby
miÄdzy którymi
przepaĆÄ
